Flesz-Fakty
Na tym świecie powodzenie odnoszą ci, którzy poszukują odpowiadających im warunków, a jeśli nie mogą ich znaleźć, stwarzają je sami. - George Bernard Shaw
Kwiaty PDF Drukuj E-mail
Oceny: 5 / 1
KiepskiBardzo dobry 
plusz.pl, piątek, 24 stycznia 2014   
Niosła obrzydliwie, niepokojąco żółte kwiaty. Diabli wiedzą jak się te kwiaty nazywają, ale są to pierwsze kwiaty jakie się pokazują w Moskwie wiosną. Te kwiaty rysowały się bardzo wyraziście na tle jej czarnego płaszcza. Niosła żółte kwiaty! To niedobry kolor! Skręcała z Twerskiej w Zaułek i wtedy się obejrzała, no Twerską chyba pan zna? Szły Twerską tysiące ludzi, ale zaręczam panu, że ona zobaczyła tylko mnie jednego i popatrzyła na mnie nie to żeby, z lękiem, ale jakoś tak boleśnie. Wstrząsnęła mną nie tyle jej uroda, ile niezwykła, niesłychana samotność malująca się w tych oczach. Posłuszny owemu żółtemu znakowi losu ja również skręciłem w Zaułek i ruszyłem jej śladem. Szliśmy bez słowa tym smutnym, krzywym Zaułkiem, ja po jednej jego stronie, ona po drugiej. I proszę sobie wyobrazić, że oprócz nas nie było w Zaułku żywej duszy. Męczyłem się, ponieważ wydawało mi się, że muszę z nią pomówić, i bałem się, że nie powiem ani słowa, a ona tymczasem odejdzie i nigdy już jej nie zobaczę. I proszę sobie wyobrazić, że to ona właśnie odezwała się nieoczekiwanie:
-Podobają się panu moje kwiaty?
Dokładnie pamiętam ton jej głosu, taki dosyć niski, ale załamujący się niekiedy, i chociaż to głupie, wydało mi się, że żółte, brudne mury uliczki powtarzają echem jej słowa. Śpiesznie przeszedłem na jej stronę, tę po której szła, podszedłem do niej i powiedziałem:
-Nie.
Popatrzyła na mnie zdziwiona, i ja nagle, najzupełniej nieoczekiwanie zrozumiałem, że przez całe życie kochałem tę właśnie kobietę! To ci dopiero co? Na pewno powie pan, że jestem niespełna rozumu?
-Nic takiego nie mówię i nie powiem- gorąco sprzeciwił się Iwan i dodał- Błagam, niech pan mówi dalej!
Gość ciągnął:
-Tak, popatrzyła na mnie zdumiona, a potem zapytała:
-Czy pan w ogóle nie lubi kwiatów?
Wydało mi się, że w jej głosie była jakaś wrogość. Szedłem obok niej, starałem się iść noga w nogę i , ku mojemu zdziwieniu zgoła nie czułem zmieszania.
-Lubię kwiaty, ale nie takie- powiedziałem.
-A jakie?
-Lubię róże.
Natychmiast pożałowałem swoich słów, bo ona uśmiechnęła się przepraszająco i cisnęła swoje kwiaty do rynsztoka.
(M. Bułhakow, Mistrz i Małgorzata)
dalej »

Zobacz również: Ojcow, Argentyna, Majorka
© www.plusz.pl. Wszystkie prawa zastrzeżone.